Pij z głową: Ten Typ Mes
Będę pisał długo, bo na stronie i tak za mało się dzieje. Spić potężnie można się na "agresora", "jęczybułę" (noo weeź, ale chooś, muszę ci cooś poowiezieś), "johnny walkera" (nagła chęć powrotu z buta do domu), "dymacza" (dlaczego tu nie ma kobiet ! ! ) i "śpiocha" (ja nie idę spaać, tylko sobie leżę.. tylko.. chrr....) no i "beksę" ale to już naprawdę fatalny etap. Wszelkie inne rozgraniczenia zaobserwowane na więcej niż 10ciu osobach zgłaszajcie na stronie. No, jakkolwiek - chodzi o to, by wypiwszy alkohol wciąż umiejętnie kontrolować swój stan. Jeśli gadasz z ludźmi - to orientuj się czy nie wisisz im na ramieniu i nie wykładasz obślinionych historii do ucha. Jeśli zabawnie wymieniasz ciosy z kolegą sprawdź czy jego i całą resztę też to bawi. Jeśli chcesz dymać to spytaj kogoś bardziej trzeźwego czy gra jest warta świeczki. Zryw do domu - ok, ale czemu 7 km piechotą Dla śpiocha i beksy nie mam pomysłów, ktoś ma Tyle tytułem wstępu, choć prawdę mówiąc jeszcze bym go przedłużył. Coś jak magazyn wędkarski - niby chodzi o wrzucenie robaka do wody a można o tym pisać tomy.
Tłusty posiłek, jakoś niecałą godzinę przed imprezą. To rozwiązanie bliskie ideałowi. Tłuszcz osadza się w żołądku, C2H5OH wolniej przedostaje się do krwi - niektórzy temu przeczą, ale ich zarzygane oblicza godzinę po rozpoczęciu najby świadczą przeciwko nim. Dużo soków, z witaminami i resztą zdrowego badziewia - to "medyczny" patent, ale z tego co wiem faktycznie zmniejsza kaca. Mniej szlugów - ja nie jaram, ale kto jara ten wie. Wielu palaczy potwierdza - syndrom przejarania to bonusowe 4 punkty w 10cio punktowej skali zgonu następnego dnia. Gazowane drinki - ponoć wtedy szybciej gorzałka uderza do głowy. Być może coś jest na rzeczy, przeprowadziłem za mało badań by zawyrokować. W ogóle drinki i wszelkie mieszaniny. Nie mieszać alkoholi - ta reguła przyświeca mi od lat. Jeśli skończyła się wódka, w lodówce jest tylko piwo a dziewczyna wciąż nie staje się ładniejsza.. raczej należy pozbyć się dziewczyny niż sięgnąć po browar. Znajome mawiają "wcale nie, a ja łączyłam, najpierw wódka, potem piwo, malibu, coś tam..." - być może, ale jeśli mówimy o ekstraklasie, a nie wysiorbaniu przez słomkę trzech mikstur w sześć godzin to sprawy się komplikują. Są wyjątki od tej reguły, ale te wyjątki ważą zwykle po 110 kg i nie dziwi ich dobra forma mimo fuzji cieczy.
Tyle na razie, plus konkurs dla sceptyków; "wymień 10 wielkich abstynentów XX wieku". W nagrodę nasza koszulka z ręcznie zamazanym przedrostkiem "alko" i karton mleka.




