Mes a MVP...
23.02.2010
fot.P.Dopieralski
Moi drodzy !
Kilka lat temu, a konkretnie na melanżu związanym z występem 2cztery7 w Redzie, poznałem MC Emo. Mieliśmy w ten czas tego samego dystrybutora (Fonografika). Skrót "EMO" zaczynał nieśmiało obrastać pejoratywnym skojarzeniem, ale wiedziałem, że żadna w tym przecież wina trójmiejskiego poety.
Ów sympatyczny młody człowiek okazał się całkiem niezłym raperem, kiedy w drodze powrotnej odpaliliśmy jego CD w samochodzie Stasiaka. Widziałem Emo jeszcze kilka razy, piłem z nim wódkę, słuchałem nowszych utworów i zapewniłem go, że "kiedyś może liczyć na moją zwrotkę".
Efektem tej obietnicy są wersy w "Niczego bym nie zmienił". Byłem przekonany, że to utwór 'Emo featuring kilku-raperów', których lista wciąż się zmieniała, a pewny był tylko Zawodnik. Co mnie zresztą ucieszyło, bo to dobry raper i w porządku typ.
Nie wiem ile dodatkowych projektów ma Emo i jak się nazywają. Byłem przekonany, że skoro on mnie zaprasza to idzie to na jego płytę. Nazwy MVP nie słyszałem od czasów transmisji NBA i zajawki pierwszą płytą Big eLa ("if rap was a game I'll be MVP !").
Tyle w temacie. Rok 2010 rokiem, kurwa, wyjaśnień.
Pokój !




