WDOWA "ŁOKCIEM"

Tekst/Rap: Wdowa; Produkcja: Szogun; Alkopoligamia 2010

I ZWROTKA

Czy mogę coś powiedzieć hah bez jaj

Nawet przez moment nie myślałam, że nie mogę

Jak wchodzę widać najpierw łokieć, dokładnie tak

Drzwi na podłodze, płonie dach, plan A

Przychodzę po wygraną, plan B to zwyciężam

Plan c mój alfabet tak daleko nie sięga

Nadgarstki w bandażach, mam talk na rękach

To jest Pot krew i żadnych łez, hymn osiedla

A Dobra energia tu nie potrzebny pilates

Mów mi Wu Ty piracie, kiedy wjeżdżam z tematem

Bo czasem wjeżdżam na gapę tak kiedy nie da się grzecznie

Reszta całuje klamkę kiedy drzwi są zamknięte

Reszta wrzuca na tace, prosząc Boga o cuda

Robisz z siebie ofiarę, to się na pewno nie uda

Potrzeba determinacji, wiem, że może być ciężko

Potrzeba czegoś czego nie masz, więc powtórz ze mną

Refren:

Jak mi nie dadzą ukradnę

Dostanę to czego pragnę

Nie wejdę drzwiami wbije oknem

Ziom łokciem, łokciem ziom

Nie słyszę nie, to słyszę tak

Jak słyszę nie, to słyszę głos

Łokciem ziom, łokciem w to

Łokciem go łokciem

II ZWROTKA

Musisz iść, iść, haha bez jaj

Jak już idziesz to mi przynieś hamburgera i cole light

Tym razem nie ma zamułki, sorry nie mogę się spóźnić

Czekałam długo cierpliwie, czekałam tak na tą chwilę

Dopracowałam technikę, teraz to wszystko idzie jak

Łokciem, z buta, łokciem walcz

Dokładnie tak, nie ma opcji by tę pracę zaprzepaścić

Nigdy przedtem nie miałam w sobie takiej motywacji

Nigdy przedtem, nie czułam, że to może być przełom

Mój flow życia zmieniam w rap dekady, polski klasyk

Mój pierwszy klasyk, wiesz jakie to uczucie

Jakbym wygrała w loterii i wszystko rozdała to biednym

Dokładnie tak, bezwarunkowa miłość non profit

Gdzie opłacalny nie jest synonimem wartościowy

Ten budynek nie jest synonimem domu ducha

Na drodze do domu, wreszcie odpocznę w spokoju

Refren:

Jak mi nie dadzą ukradnę

Dostanę to czego pragnę

Nie wejdę drzwiami wbije oknem

Ziom łokciem, łokciem ziom

Nie słyszę nie, to słyszę tak

Jak słyszę nie, to słyszę głos

Łokciem ziom, łokciem w to

Łokciem go łokciem

III ZWROTKA

Niektórzy są tak bardzo w tyle, że myślą ze prowadzą

Niektórzy czekają w kolejkach na zielone światło

Niektórzy muszą zapytać mamy o zgodę

Trzeba kiwnąć im głową i powiedzieć już możesz

Trzeba głaskać po głowie, prawić im komplementy

Żeby się czuli kompletni, wobec swych kompetencji

Żeby podjęli choć próbę, wciąż mierzą czas i dystans

A to trening jest środkiem, który kreuje mistrza

Jeśli nie wierzysz w to co robisz, nie przekonasz nikogo

Trzeba wierzyć tak bardzo, że starczy za tych co wątpią

Że zawsze z tarczą nigdy na tarczy, ciągle w natarciu

Jak wieczny napastnik, i nigdy nie gaśnij

Jak nabój, bo nie ma opcji stop lub cofnij,

Lepiej Ładuj, każdy krok w przód, jest lepszy niż krok w tył

I kiedy coś stanie na drodze, wiesz co masz robić, wiesz dobrze

Łokciem ziom, łokciem w to, łokciem go, łokciem

Refren:

Jak mi nie dadzą ukradnę

Dostanę to czego pragnę

Nie wejdę drzwiami wbije oknem

Ziom łokciem, łokciem ziom

Nie słyszę nie, to słyszę tak

Jak słyszę nie, to słyszę głos

Łokciem ziom, łokciem w to

Łokciem go łokciem

Na drodze do domu wreszcie odpocznę w spokoju